Pomysł na ebook z przepisami ziołowymi dojrzewał we mnie latami, choć długo nie nazywałam go wprost. Był obecny gdzieś pomiędzy warsztatami zielarskimi, które prowadzę dla dzieci, dorosłych i seniorów, między moją pracą farmaceutki a codziennym gotowaniem dla rodziny. Był w zdjęciach robionych przy okazji, w notatkach zapisywanych na marginesach, w przepisach publikowanych na blogu.



I był też w pytaniach, które co jakiś czas słyszałam:
„Kiedy napiszesz książkę?”
„Może powinnaś zebrać te przepisy?”
Przełom przyszedł zupełnie zwyczajnie, podczas przeglądania archiwum zdjęć. Setki kadrów: zioła w ogrodzie, lawendowe biszkopty, desery z różą, morele w ziołowym syropie, bazylia cytrynowa – ziołowe odkrycie sezonu… Uświadomiłam sobie wtedy, że jeśli nie zatrzymam tego czasu i nie podsumuję tych lat pracy teraz, to prawdopodobnie nie zrobię tego nigdy. Bo w moim świecie ciągle pojawia się coś nowego — kolejny sezon, kolejne rośliny, nowe pomysły.
Potrzebowałam zebrać to w całość. Domknąć pewien etap.
Tak zaczęła się „Cukiernia Ziołowej Pracowni”.
To miał być szybki projekt
Byłam przekonana, że skoro prowadzę bloga i od lat tworzę ziołowe wypieki, to przygotowanie ebooka będzie kwestią kilku tygodni. Przepisy przecież miałam. Zdjęcia również. Wystarczy je wybrać, uporządkować i gotowe.
Rzeczywistość okazała się zupełnie inna.
Praca nad ebookiem trwała ponad pół roku. Z pomocą mojego młodszego syna Filipa, który został domowym asystentem fotograficznym i technicznym, zaczęłam tworzyć coś, co stopniowo przestawało być zwykłym zbiorem przepisów. To miała być krótka współpraca — miesiąc wspólnego działania i koniec. Tymczasem mijały tygodnie, a końca nie było widać.
Jedną z takich scen pamiętam bardzo wyraźnie. Przygotowałam deser z morelami w syropie tymiankowym — wszystko pachnące, otulone aromatem tymianku. Usiadłam przy ogrodowym stoliku, w letniej sukience, delikatny makijaż, paznokcie pomalowane, wszystko gotowe do zdjęć. Światło było idealne, ciepłe, miękkie.
Tylko fotografa brakowało. Ulotnił się.
Asystent miał już serdecznie dość. Ja również byłam zmęczona, ale wiedziałam, że to właśnie teraz trzeba zrobić jeszcze kilka ujęć. Bo te dawne jednak nie były odpowiedniej jakości. „To już prawie ostatnie” — powtarzałam. I choć oboje mieliśmy poczucie, że ten projekt nie ma końca, właśnie w takich chwilach rodziła się jego prawdziwa jakość.



Gdy apteka spotyka kuchnię
Od początku wiedziałam, że ten ebook z przepisami ziołowymi nie będzie wyłącznie kulinarny. Zioła w kuchni są dla mnie naturalnym przedłużeniem mojej pracy farmaceutki i zielarki. Nie rozdzielam tych światów.
Syrop tymiankowy może być obecny w domowej apteczce, ale może też stać się składnikiem deseru. Czarny bez — zarówno kwiat, jak i owoc — jest cennym surowcem zielarskim, a jednocześnie inspiracją do słodkich przepisów.
Dziś, kiedy stoję w aptece i patrzę na herbatki ziołowe, suplementy czy leki roślinne, widzę w nich nie tylko ich działanie. Widzę aromat, smak, potencjał. Już wiem, że z czarnego bzu powstaną kolejne ziołowe wypieki. Czuję zapach kwitnących baldachogron i myślę o tym, jak wykorzystam je w kuchni w następnym sezonie.
To przenikanie się światów stało się jednym z fundamentów „Cukierni Ziołowej Pracowni”.
Co zmieniła we mnie praca nad ebookiem
Muszę się też do czegoś przyznać — przepisów miało być mniej. Część z nich powstała spontanicznie już w trakcie pisania. W miarę jak pracowałam nad ebookiem, moja wyobraźnia kulinarna zaczęła się intensywnie rozwijać. To było niezwykłe uczucie i efekt uboczny tego szaleństwa.
Dziś często wiem, że dane połączenie będzie smaczne, zanim jeszcze zacznę gotować. Czuję, że konkretne zioło pasuje właśnie do tych składników. Nie analizuję tego długo — po prostu to wiem.
Znam aromaty roślin, ich charakter, ich delikatność albo wyrazistość. Po miesiącach pracy nad ebookiem zyskałam większą swobodę łączenia smaków i odwagę tworzenia własnych kompozycji. Czekolada z nutą sosny, lawenda w biszkopcie, morele z tymiankiem — te połączenia przyszły naturalnie.
Intensywna praca nad „Cukiernią Ziołowej Pracowni” sprawiła, że zaczęłam eksperymentować jeszcze śmielej. I wiem, że to dopiero początek.
Więcej niż zbiór przepisów
Ten ebook to nie tylko ziołowe wypieki i desery ziołowe. To podsumowanie lat doświadczeń, warsztatów, prób i błędów, rozmów z uczestnikami zajęć i codziennego gotowania w domu.
To miejsce, w którym wiedza o roślinach leczniczych spotyka się z przyjemnością pieczenia i pachnącymi chwilami w kuchni. Gdzie naturalne barwniki do ciast otrzymywane z ziół i kwiatów jadalnych, aromatyczne syropy czy świeże zioła z ogrodu stają się elementem codzienności.
„Cukiernia Ziołowej Pracowni” jest zaproszeniem do tego, by zioła w kuchni przestały być ciekawostką, a stały się czymś oswojonym i bliskim.
Jeśli szukasz przepisów, które łączą smak, wiedzę o ziołach i historię życia z roślinami — historię, która z czasem może stać się także Twoją — być może odnajdziesz ją właśnie tutaj.
Może to będzie początek Twojej własnej opowieści o tym, jak zioła odmieniają kuchnię i codzienne życie.



