kontakt@ziolowapracownia.pl

Wielka Sobota od lat wygląda u mnie bardzo podobnie. Od samego rana piekę ciasta a przede wszystkim wielkanocne baby. Nigdy nie kończy się na jednej. Zawsze powstaje ich kilka, bo lubię różnorodność i każdą chcę zrobić a zwłaszcza ozdobić trochę inaczej. Przy okazji piekę też mniejsze babeczki do koszyczka ze święconką.

W domu trwa wtedy prawdziwy przedświąteczny ruch. Coś się miesza, coś stygnie, coś czeka na swoją kolej. Zapachy zmieniają się co chwilę. Lubię to bardzo. To nie jest czas ciszy wokół, raczej czas intensywnej aktywności. Ale…próbuję też zachować w sobie spokój, mimo tego całego zamieszania.

Jeśli tylko mogę, idę z koszyczkiem do kościoła sama. To dla mnie ważny moment. W tym roku niestety, wyślę „delegatów” bo wypada mi wtedy dyżur w aptece.

Bardzo mocno mam w pamięci i sercu zeszłoroczną Wielką Sobotę. Mogłam być cały dzień w domu. Święta były później niż w tym roku. Pogoda była cudowna i ogród też był wtedy naprawdę wyjątkowy. Wszystko w przyrodzie jakby przyspieszyło i rozkwitło naraz. Drzewa owocowe, w tym czereśnia, była obsypane kwiatami, na trawniku pojawiły się setki stokrotek i mnóstwo innych drobnych, dzikich kwiatuszków. Zieleń była świeża, soczysta, pełna życia.

To był jeden z tych dni, kiedy człowiek naprawdę czuje, że wiosna już przyszła na dobre. I nie wiadomo kiedy!

Z taką właśnie radością przygotowywałam dom i potrawy na Święta Wielkanocne. I oczywiście ozdabiałam baby wielkanocne tym, co miałam pod ręką. Naturalnie.

Baba wielkanocna i to, co do niej konieczne

Piekę kilka rodzajów bab. Ucieraną, drożdżową, w tym roku planuję też migdałową. Każda jest inna i każdą traktuję trochę inaczej.

Jest jednak jeden składnik, który wraca zawsze od kilku lat.

Domowa skórka pomarańczowa. Uwielbiam tak że, muszę się pilnować by nie dodawać jej do wszystkich babek.

A dodaję ją do ciasta, do lukru i używam do dekoracji. Jej zapach jest dla mnie jednym z najbardziej „świątecznych”. Bez niego czegoś by brakowało.

Do ozdabiania wykorzystuję też to, co daje ogród. Stokrotki, młode listki, drobne inne kwiaty. Nie trzeba wiele, żeby baba wielkanocna wyglądała pięknie i naturalnie.

Zielona baba wielkanocna

Babka wielkanocna może a nawet powinna być pięknie przystrojona. Najlepiej wiosennie i w kolor nadziei, nowego życia bo to święta Zmatrwychwtania Pańskiego.

Najprościej uzyskać go dzięki dodatkowi tak popularnej teraz matchy albo szpinaku. Albo już nieco trudniej ale także z pięknym efektem można użyć pudru sosnowego (jak go zrobić opisałam w moim ebooku Cukiernia Ziołowej Pracowni). Ja korzystam jeszcze z innej metody, bardziej zielarskiej, ale o niej opowiem przy innej okazji, projektu nad którym teraz pracuję o którym chyba już niedługo będę mogła wreszcie napisać jakiś konkret:). Ale to na pewno po świętach.


Domowa kandyzowana skórka pomarańczowa

Jak ja ją przygotowuję?

Pomarańcze, najlepiej bio, sparzam i dokładnie szoruję. Skórkę obieram cienko, tak aby było w niej jak najmniej białej, gorzkiej części. Następnie kroję ją bardzo drobno.

Przekładam do garnuszka, zalewam wodą i gotuję kilka minut. Odcedzam. Ten proces powtarzam jeszcze dwa razy, za każdym razem gotując i odlewając wodę.

Dzięki temu skórka traci goryczkę i staje się delikatniejsza.

Następnie mieszam ją z cukrem w proporcji jeden do jednego lub „na oko” i podgrzewam na małym ogniu, aż cukier lekko się rozpuści. Gotuję jeszcze chwilę, cały czas mieszając.

Gotową skórkę przekładam do słoiczka. Czasem dodaję odrobinę rumu.

Jeśli nie zużyję jej od razu, co w czasie przygotowań do świąt rzadko się zdarza bo dodaje jej naprawdę dużo, przechowuję ją w lodówce.

(Na głównej stronie na tzw. górnym pasku można bezpłatnie pobrać rozdział mojego ebooka w którym jest przepis na skórkę pomarańczową i puder sosnowy)


Baba wielkanocna Ani

Przepisów na babki mam wiele. Tutaj dziele się takimi, z których najczęściej korzystam.

To przepis mojej przyjaciółki Ani, która piecze naprawdę wyjątkowe słodkie cuda. Najczęściej o wiele bardziej wymyślne niż ta babka. Warto ja jednak przypomnieć bo to jedno z tych ciast, które zawsze się udają.

Składniki:
6 jajek
1 szklanka mąki ziemniaczanej
1 szklanka mąki krupczatki, u mnie teraz orkiszowa ale w oryginale jest krupczatka
1 szklanka cukru, choć od lat stopniowo zmniejszam jego ilość
1 szklanka oleju
cukier waniliowy
2 łyżeczki proszku do pieczenia

Jajka ubijam z cukrem na puszystą, jasną masę. Następnie stopniowo dodaję pozostałe składniki. Na końcu wsypuję mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia.

Ciasto przekładam do formy i piekę w temperaturze 170–180 stopni, do momentu aż patyczek pozostanie suchy. Dekorujemy dowolna polewą i tym co w naturze. Pogoda w tym roku chyba nie będzie tak piękna jak w zeszłym ale stokrotki już są. Widziałam. Oczywiście cudownym dodatkiem mogą byś kwiatuszki fiołków wonnych. Tutaj zapraszam do wpisu o fiołkach. W głowie mam już pomysł na babkę z fiołkami ale …na wszystko przyjdzie czas. Na spokojnie, może się uda a jak nie to w przyszłym roku.


Baba z adwokatem

Ten przepis mam od Gabrysi, z którą przez wiele lat pracowałyśmy razem w aptece. W moim zeszycie widnieje pod nazwą „babka z adwokatem Gabrysiowej mamy”. Jest wyjątkowo rozpustna, kaloryczna i pyszna! Oraz bardzo prosta w wykonaniu.

Składniki:
25 dag masła
1 szklanka cukru
cukier waniliowy
6 jaj
2 i pół szklanki mąki, u mnie orkiszowa
15 łyżek oleju
10 łyżek adwokata
3 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

Masło, olej, likier jajeczny, cukier oraz 2 łyżki wody gotuję przez około 10 minut na małym ogniu.

Po przestudzeniu łączę tę masę z żółtkami. Odlewam pół szklanki masy , wykorzystam ją później.

Do pozostałej części dodaję mąkę z proszkiem do pieczenia oraz delikatnie łączę z pianą ubitą z białek.

Ciasto piekę około 50 minut w temperaturze 170 stopni, do suchego patyczka.

Jeszcze lekko ciepłą babkę polewam odlaną wcześniej masą. Alkohol już odparował podczas gotowania, więc spokojnie można ją podać wszystkim.


Coraz mniej perfekcji, więcej tego co naprawdę ważne

Z roku na rok coraz bardziej odpuszczam sobie dążenie do domu idealnego na święta. Do perfekcyjnie umytych wszystkich okien, dopracowanych dekoracji i stołu uginającego się od potraw.

Chciałabym… ale przecież widzę też, jak bardzo media społecznościowe potrafią nakręcać tę presję. Ciągle oglądamy obrazy domów przygotowanych „na tip-top”, gdzie wszystko jest dopięte, a ktoś zdążył ze wszystkim. Łatwo w to uwierzyć i zacząć wymagać tego samego od siebie.

A ja coraz częściej wybieram inaczej.

Oczywiście lubię, kiedy dom jest czysty, pachnący i przygotowany na święta. Kiedy na półkach i komodach stoją bukiety narcyzów, jest posiana rzeżucha, a w wazonach cieszą oczy kwitnące gałązki mirabelki czy forsycji.

To wszystko buduje atmosferę.

Ale coraz wyraźniej widzę, że to nie jest najważniejsze.

Najważniejsze jest to, co chcemy świętować. Zmartwychwstanie Pańskie.

Dlatego staram się, żeby w całym tym przedświątecznym natłoku prac – sprzątania, gotowania, wędzenia i robienia białej kiełbasy (tu na szczęście działka mojego męża 😊) – nie zgubić sensu tych dni.

Duchowe przygotowanie i uczestnictwo w Triduum Paschalnym są dla mnie ważniejsze niż perfekcyjnie umyte okna.


A Na koniec wpisu i początek Wielkiego Tygodnia zostawiam Ci życzenia

Spokojnych i nieidealnych Świąt Wielkiej Nocy.
Dobrego czasu z najbliższymi.
I takiego prawdziwego poczucia, że Pan naprawdę zmartwychwstał.
Także w naszych sercach.

Zobacz polecane produkty

Aktualizowanie…
  • Brak produktów w koszyku.

Ziołowa Pracownia

Wykorzystujemy ciasteczka do spersonalizowania treści i reklam, aby oferować funkcje społecznościowe i analizować ruch w naszej witrynie.

Informacje o tym, jak korzystasz z naszej witryny, udostępniamy partnerom społecznościowym, reklamowym i analitycznym. Partnerzy mogą połączyć te informacje z innymi danymi otrzymanymi od Ciebie lub uzyskanymi podczas korzystania z ich usług.

Informacja o tym, w jaki sposób Google przetwarza dane, znajdują się tutaj.