Są ogrody botaniczne, do których jedzie się dla niezwykłych kolekcji roślin. I są takie, w których równie często odrywa się wzrok od kwiatów, by po prostu spojrzeć przed siebie.
Taki właśnie jest Ogród Botaniczny Uniwersytetu w Innsbrucku.



Położony u stóp pasma Karwendel, należącego do Alp Północnych, sprawia, że trudno zdecydować, co zachwyca bardziej. Maleńki kwiat alpejskiej rośliny czy monumentalna ściana gór wyrastająca tuż ponad koronami drzew.
Pamiętam, jak spacerowałam jego ścieżkami w zeszłym roku. Raz patrzyłam pod nogi, wypatrując najmniejszych listków i niepozornych roślin leczniczych. Za chwilę prostowałam plecy i podnosiłam głowę. Wtedy następowała niezwykła zmiana perspektywy. Od zachwytu nad detalem do podziwu dla potęgi gór. Jedno miejsce, a tak wiele emocji.






Sam ogród nie jest ogromny – zajmuje około 2 hektarów. Słynie z kolekcji roślin alpejskich, licznych gatunków roślin leczniczych, szklarni z roślinami tropikalnymi i śródziemnomorskimi oraz z działalności naukowej prowadzonej przez Uniwersytet w Innsbrucku.
Jeśli planujesz wakacje w Tyrolu, naprawdę warto przeznaczyć na niego kilka godzin. To miejsce przypomina, że w przyrodzie piękno kryje się zarówno w najmniejszym płatku kwiatu, jak i w ogromie górskiego krajobrazu.







Maść z tej rośliny to balsam dla rąk ogrodniczki…

Czasem daleko trzeba pojechać by dowiedzieć się jak sie nazywa najpiękniejszy chwast w twoim ogrodzie:)




Senes…w aptece często wydaję pacjentom herbatkę z senesu. Ciekawe ile osób wie jak ta roślina wygląda:)



Jak dojechać?
Z Polski najłatwiej dojechać samochodem (z południowej Polski podróż zajmuje około 8–10 godzin) lub dolecieć do Monachium i stamtąd pociągiem do Innsbrucka. Sam ogród znajduje się około 15 minut spacerem od centrum miasta.
A Ty? Masz swój ulubiony ogród botaniczny, do którego wracasz nie tylko dla roślin, ale także dla widoków?
Nieco bliżej, bo w Polsce, takim ogrodem z niezwykłymi kolekcjami roślin ale i pięknymi widokami oraz w przeciwieństwie do ogrodu w Innsbrucku, ogromnej powierzchni, jest mój ulubiony ogród botaniczny czyli Arboretum w Wojsławicach na Dolnym Śląsku.
A mój ogród?
Mój ogród nie zasługuje na miano ogrodu botanicznego. To po prostu wiejski ogród otaczający mój dom. Nie ma w nim tysięcy gatunków ani spektakularnych alpejskich widoków. Są za to zioła, kwiaty, drzewa i codzienne chwile, które od staram się w różny sposób zatrzymywać na dłużej tutaj na blogu czy w moich mediach społecznościowych. IG, Facebooku czy Pintereście.
To właśnie tutaj powstała „Cukiernia Ziołowej Pracowni”. Jeśli kiedyś po nią sięgniesz, potraktuj ją jak zaproszenie na spokojny spacer po moim ogrodzie. Między grządkami pachnących ziół, kwitnącymi różami i innymi roślinami, które towarzyszą mi każdego dnia. Mam nadzieję, że podczas tej lektury choć przez chwilę poczujesz się tak, jakbyś spacerował(-a) obok mnie. Bo niezwykłe piękno można odnaleźć zarówno w wielkich ogrodach botanicznych świata, jak i tuż za progiem własnego domu.

